Pewnego dnia, będąc w Szwajcarii zostałem wezwany do chłopskiej zagrody, gdzie
cierpiało dwoje dzieci opętanych przez demony. Córka owego chłopa mająca około
dziesięć lat, podarła z diabelska siłą wszystkie swe ubrania i nie cierpiała niczego
na swoim ciele. Jej młodszy brat stale wyciągał z ust język. Jego twarz miała wyraz
syczącej żmiji. Zanim pomodliliśmy się, opowiedział mi ich ojciec swój życiorys...
Razem ze swym sąsiadem żył z dala od Boga. Tkwił głęboko w czarach a wszystkie jego
dzieci (miał ich czworo) były zniewolone przez demony. Któregoś dnia poszedł do
obory nakarmić swoje bydło lecz stwierdził, że krowy odmówiły przyjęcia pokarmu.
Najlepsze siano i obrok pozostały nietknięte i nie piły wody. Gdy wypędził je na
zielone pastwisko, prosto z miejsca pognały na pobliską kupę gnoju, żrły z tego i
piły przy nim znajdującą się gnojówkę. Wszelkie próby do nakłonienia bydła do żarcia
zielonej trawy lub siana pozostały nieskuteczne. W końcu musiał dać zarżnąć całe
pogłowie bydła. W krótki czas potym wydarzeniu, on i jego sąsiad doznali
gruntownego nawrócenia. Obaj mężczyźni wraz ze swoimi żonami znaleźli w Jezusie
Chrystusie odpuszczenie i uwolnienie od swoich grzechów i nowe życie. Dwoje
całkowicie opętanych dzieci zostało uwolnionych. Nasz rolnik nabył sobie nowe
pogłowie bydła i był nader szczęśliwy. Lecz kto może wyobrazić sobie jego
przerażenie, gdy pewnego dnia bydło na nowo nie chciało ani żreć ani pić. Pożalił
się przed swym odwiedzającym go pasterzem i kaznodzieją. Pomodliwszy się, poszli do
obory. W imieniu Jezusa i w mocy Jego krwi, kaznodzieja nakazał tym diabelskim mocom
wyjść z nich i już nie wracać. Naraz zwierzęta zaczęły wesoło żreć obrok. Obaj
dziękowali Najwyższemu za zwycięstwo w imieniu Jezusowym. Potem zaczęli modlić się o
tych dwoje starszych dzieci i Bóg też uwolnił ich natychmiast. Ku czci Pańskiej,
można opowiedzieć, później zostało także całkowicie uwolnionych od demonicznych
związań dwoje jego młodszych dzieci. Następstwem tego uwolnienia był właściwy i
przyzwoity ubiór córeczki.
Wkrótce po tym przeżyciu wezwano mnie do jednej wdowy, której jedyna, 25 letnia
córka znajdowała się w okropnym stanie demonicznego opętania. Zastałem ją zamkniętą
w idebce, która raczej podobna była do świńskiego chlewa niż do izby. Wszystko
dookoła leżało podarte, gdyż podobnie jak wyżej wymienionej córce rolnika,
wzbraniała się być ubraną. Z niesamowitą wprost siłą rozszarpywała wszystko co
wpadło jej w ręce, a najlepiej przygotowane jedzenie rzucała na podłogę i jadła swój
kał i piła swój mocz. Po długim, kilkumiesięcznym boju modlitewnym została również
uwolniona od tych szatańskich mocy.
Tych dwóch wydarzeń nie mogę zapomnieć. Dziwi mnie, czemu tysiące tzw. chrześcijan
nie mają najmniejszej ochoty do szczerego, zdrowego pokarmu Słowa Bożego, a
ofiarowanego nam chleba żywota w osobie Jezusa Chrystusa nie jedzą, ani ze szczerego
źródła Ewangelii - nie piją. Unikają stołu Pańskiego gdzie w ciele i krwi Pańskiej
darowany jest nam żywot wieczny, lub jedzą z niego niegodziwie. Szatami
sprawiedliwości i zbawienia nie chcą dać się przyoblec, lecz wolą raczej pozostać
nago. Można naprawdę powiedzieć że dzisiaj, tysiące ludzi ze szczególnym upodobaniem
jedzą "gnój" i piją brudną "gnojówkę" grzechu ku swej własnej zgubie. Biegają do
kin, sal tanecznych, knajp i jeszcze innych gorszych miejsc aby tam znaleź
zadowolenie. Ilu nędznych pijaków jest wbrew ich woli zmuszonych do połykania
śmierdzącej, palącej wódki, co im osobiście i ich rodzicom a nawet narodowi przynosi
zgubę. Ilu palaczy jest zmuszsnych brudzić swoje ciało i otaczające ich powietrze,
trującym, śmiertelnym tytoniem. Ksiażki o kryminalnej i seksualnej treści się
pochłania, podczas gdy Biblia (przez Ducha świętego natchnione , uzdrawiające i
oczyszczające Słowo Boga) bywa wzgardzona a nawet znienawidzona. Grzech otwarł drzwi
demonom i zabił głód i pragnienie za sprawiedliwością. Żyjemy w kraju gdzie Biblię
można wszędzie nabyć. gdzie ewangelia jest zwiastowana a jednak nie ma głodu za tym.
Jesteśmy postawieni na zielonych błoniach; źródło życia w Chrystusie jest nam
otwarte lecz pomimo to jesteśmy duchowo zagłodzonymi owcami, które na zielonych
pastwiskach umierają z głodu. Przedkłada się "gnój" światowej wiedzy i mądrości nad
Bojaźń Bożą i nad błogą wiadomość, że przez krew Jezusa jest zbawienie. Bojaźń
Pańska jest przecież początkiem mądrości, a miłowanie Jezusa przewyższa wszelką
wiedzę. Apostoł Paweł skonfrontował fakt: że był ósmego dnia obrzezany, że pochodził
z narodu wybranego, z pokolenia Benjamin, że był Żydem z Żydów, a według zakonu -
nienaganny i wszystko uznawał za śmiecie wobec doniosłości poznania Chrystusa...
OTO IDO DNI
W Biblii, w księdze Izajasza 59,10 pisze: "Jak ślepcy macamy ścianę i jak bez oczu
idziemy po omacku. W samo
południe potykamy się jak o zmroku; będąc w pełni sił, jesteśmy jakby umarli".
Są niektórzy jak zagłodzone owce na zielonych pastwiskach. Bóg dał nam oczy do
patrzenia a jednak macają ściany jak ci, którzy ich nie mają. światło Ewangeli
świeci jak słońce w samo południe a jednak giną w ciemnościach. Jezus jest naszym
dobrym Pasterzem. W Nim zostało darowane nam wszystko co jest w doczesności i
wieczności, tak, że nic nam nie brak. Jest On dla nas uczyniony ku mądrości,
sprawiedliwości, poświęceniu i zbawieniu, abyśmy w dniu sądu ostali się (w Nim)
przed Bogiem. On jest światłością świata, a kto Go naśladuje nie chodzi w ciemności.
On jest naszym pokojem, wodą i chlebem życia, drogą, prawdą wyswobodzającą,
zmartwychwstaniem i żywotem. Kto wierzy w Niego ma życie wieczne i przeniknął z
śmierci do życia. Jezus - ów Dobry Pasterz prowadzi swoich na zielone pastwiska i do
świeżych wód.
Oby Najwyższy Bóg uwolnił nas od tej choroby grzechu i wyratował ludzkość od tych
złych mocy zabraniających człowiekowi, jako owieczki Bożej, paść się na zielonych
pastwiskach i pić wodę życia. Oby Bóg zesłał głód zanim będzie za późno i Słowa
Bożego już się nie znajdzie. "Oto nadejdą dni (wyrocznia Boga) gdy zeslę głód na
ziemię - nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania Słów Bożych. Wtedy
błąkać się będą od morza do morza; z północy aż na wschód będą krążyli by znaleźć
Słowo Pańskie, wszakże nie znajdą" /Amos 8,11-12